Logopeda


Godziny pracy logopedy szkolnego w roku szkolnym 2016/2017

Poniedziałek : 7.30 - 11.30


Wtorek : 7.30 - 14.30


Środa : 7.30 - 14.30


Czwartek : 7.30 - 12.30


Piątek : 7.30 - 10.30



Gabinet logopedyczny to miejsce, w którym dzieci, pod okiem logopedy, ćwiczą prawidłową wymowę, uczą się mówić poprawnie i  wyraźnie. W myśl zasady, że aby dobrze mówić, trzeba prawidłowo oddychać, wykonujemy szereg ćwiczeń oddechowych: puszczamy bańki mydlane, pompujemy balony, zdmuchujemy promyk świecy. Bardzo dużo i głośno się śmiejemy, co pozwala nam panować nad oddechem i ćwiczyć przeponę. Aby usprawnić artykulatory, dmuchamy, chuchamy, parskamy, cmokamy, kląskamy - w zależności od głoski, której wymowę musimy skorygować lub utrwalić. Uczymy się też spostrzegawczości i koncentracji, grając w gry edukacyjne lub  rozwiązując słowne łamigłówki. Ucząc się mówić poprawnie i wyraźnie, ćwicząc dykcję, a także utrwalając poprawne brzmienie głosek, wykorzystujemy wiersze, rymowanki, zabawne opowiastki.

Zachęcam Was do poczytania pierwszej części świetnych wierszy logopedycznych Beaty Krymskiej, która jeszcze niedawno uczyła w naszej szkole języka polskiego. Czytajcie szeptem i pełny głosem, stańcie przed lustrem, gestykulujcie. Spróbujcie wcielić się w bohaterów wierszy i odgrywajcie scenki razem z koleżankami, kolegami, rodzicami, bratem, siostrą, babcią, dziadkiem…

Wszystkie wiersze ilustrowała Agnieszka Mrozek.



Żółta żaba

Żółta żaba się zmartwiła,
choć to pomysł niedorzeczny,
że rzekomo znów przytyła
i ozdobi stół świąteczny.
Rzekł jej o tym karp, co w mule
pływał żabką niezbyt zgrabnie
jakby miał u boku kulę,
gracji za to za grosz żadnej.
Mocno się przejęła żaba,
z żółtej się zrobiła sina,
może to jest jakiś kawał,
jakże zrzedła żabie mina.
Drogi karpiu, wykrzyknęła,
świat na głowie stanął chyba,
ja mam pełnić twoją rolę,
toż ty przecież jesteś ryba!
Karp wykonał dumny gest
towarzyszko moja miła,
a czyż to normalnym jest,
żeby żaba żółtą była?!

©Beata Krymska

A oto trzy kolejne wiersze logopedyczne Beaty Krymskiej. Zachęcam Was do czytania ich przed lustrem i recytowania. Spróbujcie je zaśpiewać na znaną Wam melodię. Miłej zabawy!

Chucherko

Szumi cicho wiatr w przestworzach.
Marzy, by dosięgnąć morza.
Razem z morzem grać w orkiestrze.
Świszczeć, hulać, żyć nareszcie.
Nad falami w tanga rytmie
Wyraz uczuć dać dobitnie.
Sunąć śmiało, w prawo, w lewo.
Obrót zrobić razem z mewą.
Porwać chmury i obłoki
I ze śmiechu zrywać boki.
Tarzać się w żwirowym błocie.
Och, nie myśleć o kłopocie.
O tym, że chucherko nikłe
Pospolite , bardzo zwykłe.
I że inni drwią okropnie,
Gdy na deszczu w oknie moknie.
Dość ma swoich wiatrów braci.
Chce być silny jak piraci.
I nie słuchać wciąż bez przerwy,
Że mu trzeba więcej werwy.

Życie trzmiela

W prostokącie po przekątnej,
w łanie złocistego żyta
żółto-czarna krąży pszczoła
i o zdrowie trzmiela pyta.
Trzmiel kryguje się jak panna,
smętny wzrok kierując w górę.
Tam dostrzega kątem oka
szarą, ciężką, wielką chmurę.
Z cicha szepcze słabym głosem,
że już latać ledwie może,
bo nabrzmiały jest jak chmura,
w jego życiu coraz gorzej.
Puchną mu od rana nogi.
Od migreny głowa pęka.
Prawe skrzydło uszkodzone.
Takie życie to jest męka!
Odleciała pierwsza żona.
To jest przecież rzecz niezwykła!
Do depresji swego męża
nigdy bowiem nie przywykła.
Pszczoła robi się nerwowa.
Kręci kółka wokół żyta,
bo żałuje, że przez grzeczność
innych się o zdrowie pyta
I gdy trzmiel tak lamentuje,
narzekając na los srogi,
pszczoła szybko odlatuje.
Byle prędzej! Dalej! W nogi!

Zmartwienie ekoludka

Kapie woda kap, kap, kap,
będzie z wody dużo strat.
Nie zakręcił wody w kranie
Karol, który robił pranie.
Kropla w kroplę w rytm uderza,
przestać wcale nie zamierza.
Zaraz zrobi się kałuża,
najpierw mała, potem duża.
A ze sporej już kałuży
ekoludek się wynurzy
i załamie obie ręce,
by nie robić już tak więcej.
Wody potrzebuje świat,
a tu woda kap, kap, kap…
Kran zakręcać dobrze trzeba,
by uchylić Ziemi nieba.



















image1 image1